Rasowy = rodowodowy… czy to wystarczy?

Rasowy = rodowodowy… czy to wystarczy?

Zanim przejdę do rozwinięcia tematu, zaznaczę, że każdy pies jest tak samo wartościowym członkiem rodziny, zasługuje na tyle samo miłości, opieki i pracy, bez względu na pochodzenie czy brak jego dokumentacji. Ten wpis ma na celu zwiększenie świadomości kynologicznej u potencjalnych odbiorców.

Pies rasowy czyli jaki?

Pies rasowy to taki, który ma udokumentowane pochodzenie.  Jeśli rasa jest uznawana przez FCI (Federation Cynologique Internationale) , to pies rasowy posiada metrykę Związku Kynologicznego w Polsce, ponieważ ZKwP przystąpił do FCI w 1957 roku.Jeśli rasa jest nie jest uznawana przez FCI, wówczas pies musi posiadać metrykę (lub możliwość jej wyrobienia) w związku/organizacji, która prowadzi księgi rodowodowe tejże rasy. Co to oznacza w praktyce? Posłużę się przykładem Amerykańskiego Pit Bull Terriera. Jako, że rasa jest nieuznana przez FCI, to księgi rodowodowe prowadzi organizacja starsza od samego FCI, czyli ADBA (American Dog Breeders Association), UKC (United Kennel Club). Większość ras nie powstała 10lat temu, a psy rasowe z powietrza się nie wzięły.  Żeby pies był rasowy, musi mieć rasowych przodków. Brzmi logicznie? To przejdźmy dalej…

Pies w typie rasy

To, że pies przypomina jakąś rasę, wcale nie oznacza, że jest rasowy i ma rasowych przodków, choć niektórzy pseudohodowcy usilnie próbują Wam to wmówić. Legendarne już czerwony nos, wielka głowa i bursztynowe oczy mają wg niektórych świadczyć o tym, że pies jest Pit Bullem. „Red nose” to nic innego jak kolor nosa, nie rasa. Labradory też miewają czerwone nosy. Czy to oznacza, że są spokrewnione z Amerykańskim Pit Bull Terrierem? Są takie psy, które często przypominają konkretną rasę, a nie mają nawet „pół przodka” tejże rasy.

Sytuacja w Polsce po 2012 roku

Tu się dopiero zaczyna zabawa. Zmiana przepisów prawnych w naszym kraju spowodowała wysyp tak zwanych „Związków Psa i Kotka”, gdzie kundelka zarejestrujemy jako psa rasowego, chociaż często znamy li tylko matkę i ojca ( też nie zawsze). Czyli mając 2 kundelki w domu, z których skojarzenia wyjdzie nam jakiś piesek przypominający jakąś rasę, np Owczarka Niemieckiego, możemy tegoż kundelka zarejestrować jako psa rasowego i legalnie sprzedawać szczeniaki po nim jako rasowe, nawet z metryką owego Związku Psa i Kotka. Tylko czy w odniesieniu do definicji, to rzeczywiście pies rasowy? Oczywiście, jeśli się nie znamy na liniach konkretnej rasy, to otrzymując nawet 4-pokoleniowy rodowód , jesteśmy przekonani, że mamy psa rasowego. Pytanie tylko, czy rzeczywiście 4 pokolenia kundelków lub jak ktoś woli psów w typie rasy, otrzymamy psa rasowego? Otóż niestety nie. Twórcy rasy, hodowcy przez wiele pokoleń dbali o czystość krwi, o odpowiednią selekcję osobników do hodowli, żebyśmy dziś mogli cieszyć się kolejnymi pokoleniami psów rasowych. Po to też dokumentowano skojarzenia przodków.

Pseudohodowle

„Zapłaciłem za psa 3000zł, musi być rasowy”. Nie, nie musi.
Czym jest pseudohodowla? Wielu z Was, słysząc ‚pseudohodowla” myśli tylko o skrajnie wyczerpanych psach, trzymanych w paskudnych warunkach. A ja Wam powiem, że pseudohodowla może mieć kojce ze złota, legowiska z jedwabiu i karmić psy najdroższymi karmami. Jeśli robisz skojarzenia psów nierasowych (patrz wyżej), prowadzisz pseudohodowlę i jesteś pseudohodowcą. W ogłoszeniach online często widzimy „Miot po psach rasowych, wydawane bez metryki. Nie płać za świstek, tylko przyjaciela”. Cudne słowa. Jeśli nie potrzebujecie psa rasowego z uwagi na jego konkretne cechy charakteru oraz użytkowość, to idźcie do schroniska. Adoptujcie. Za darmo. Do kochania, na kolanka jest tyle cudnych psów w typie różnych ras w potrzebie, że na pewno coś dla siebie znajdziecie.

Rasowy = rodowodowy… czy to wystarczy? Rzecz o selekcji hodowlanej

Jakbym miała zliczyć kursantów z owczarkami niemieckimi, którzy wzięli pieska z prawdziwej hodowli, bo chcieli takiego Szarika… zabrakłoby mi palców u rąk i stóp. Rzeczywistość dziś jest inna. Pamiętajmy, że rasa psa, to nie tylko obłędny eksterier i championaty, to przede wszystkim charakter. Nawiązując do wyżej wspomnianych owczarków niemieckich, we wzorcu rasy, czytamy: „Inteligentny, ciekawski, posłuszny, czujny, lojalny, pewny siebie, odważny”. Z jakimi problemami najczęściej pojawiają się właściciele tych psów? Z nadpobudliwością, z lękami, histeriami, niestabilnością. Wynika to z faktu, że coraz mniej polegamy na użytkowości psa. Bierzemy psa, bo nam się podoba, bo marzenie z dzieciństwa, itp. Hodowcy wychodzą na przeciw naszym wymaganiom i stawiają na psy, które cieszą oko, zwracając coraz mniejsza uwagę na charakter. Jest popyt, jest podaż.
Gdzie zatem szukać psa, jeśli chcemy przyjaznego, zrównoważonego, wesołego labradora, owczarka niemieckiego, który jest świetnym, stabilnym, zrównoważonym obrońcą? W hodowlach FCI, gdzie psy w dalszym ciągu są wykorzystywane do pracy. 0czywiście pamiętajmy, że genetyka  to jedno, ale wychowanie, szkolenie to drugie. Jeśli nie zaspokoimy podstawowych potrzeb psa jakiejkolwiek rasy, będziemy mieli problemy.

Kiedy serce szkoleniowca boli 🙂

…kiedy bierzemy psa, który jest genialnym przedstawicielem rasy, a przewodnikowi nie podobają się jego cechy charakteru. Kilka przykładów: border collie, który miał być leniwym psem kanapowcem, pit bull jako pies towarzysz dla innego psa, owczarek belgijski malinois jako pies towarzysz dla dziecka, staffik jako pies do pilnowania posesji. Mogłabym tak wymieniać… Są rasy bardziej i mniej wymagające.  Nie możemy jednak mieć pretensji do psa, który przejawia cechy i potrzeby typowe dla rasy. Wybierajmy mądrze.  Jeśli chcemy psa-przyjaciela, ale nie mamy sprecyzowanych oczekiwań, warto zgłosić się do jakiejś fundacji lub schroniska i poznać kilka psów. Na pewno znajdziemy takiego, który skradnie nasze serce i po rozmowie z wolontariuszami i opiekunami dobierzemy temperament do naszego trybu życia.

Kiedy jednak pies jest już u Was w domu, ale nie rozumiecie potrzeb rasy, bo nie dotarliście do rzetelnych informacji, a hodowca Was nie poinformował, skontaktujcie się z dobrym szkoleniowcem, który Was poprowadzi 🙂

/K.Krupska